Choose period
May 5, 1939

Speech made by Józef Beck, the Polish Minister of Foreign Affairs, in the Sejm

Historical context

In 1918, after 123 years of captivity, Poland was reborn as an independent state. Its largest neighbours – Germany and the Soviet Union – were adverse to it. Both of these countries made it their goal to reclaim part of the territories they had lost as a result of the war. German efforts to bring about a revision of the Treaty of Versailles gained momentum in 1933 when the Nazi party, headed by Adolf Hitler, rose to power in Germany. In 1938, the Third Reich annexed Austria and part of Czechoslovakia. The following year, Hitler liquidated Czechoslovakia entirely and annexed the Lithuanian city of Klaipeda. A few days after the liquidation of Czechoslovakia, Germany renewed the territorial demands it had been voicing toward Poland since the autumn of 1938. Hitler demanded Poland’s agreement to the annexation of the Free City of Danzig by the Reich and the construction of an extraterritorial highway and railway line through Polish Pomerania to connect the German mainland with East Prussia. Poland was also asked to join the Anti-Comintern Pact against the Soviet Union. In exchange for meeting these demands, Hitler promised to guarantee Poland’s borders and to extend the 1934 German-Polish Non-Aggression Pact by another 25 years. The Polish government rejected Germany’s demands, as they violated Poland’s sovereignty, undermined its economic interests and put Poland at risk of becoming a political vassal of Nazi Germany.    

Poland and France were bound by a political and military alliance, and a few days after Hitler’s demands were turned down, on 31 March 1939, Great Britain announced that it would provide military assistance to Poland in the event of armed conflict with Germany. A few days later, France also officially reaffirmed its obligations to Poland. Hitler reacted by breaking off the German-Polish Non-Aggression Pact during a speech in the Reichstag on 28 April 1939. In response, the Polish minister of foreign affairs, Józef Beck, delivered a speech in the Sejm. Beck’s emotional statement was broadcast on the radio and made a staggering impression. Its final paragraph is considered one of the most important passages in the political speeches of twentieth-century Poland.  

 

Germany’s demands and guarantees of Poland’s borders had no significance whatsoever. Plans of the attack on Poland were already advanced when these were put forward. Germany proceeded to invade Poland on 1 September 1939.

Document text

Wysoka Izbo!

Korzystam ze zebrania Parlamentu, ażeby uzupełnić pewne luki w mojej pracy, jakie miały miejsce w ostatnich miesiącach. Bieg wydarzeń międzynarodowych uzasadniałby może więcej wypowiedzi ministra spraw zagranicznych, niż moje jedyne expose w Komisji Spraw Zagranicznych Senatu.

Z drugiej strony, ten właśnie szybki bieg wydarzeń skłaniał mnie do odraczania deklaracji publicznej do czasu, w którym główne zagadnienia naszej polityki przyjmą bardziej dojrzałą formę.

Konsekwencje, wynikające z osłabienia zbiorowych instytucji międzynarodowych i z głębokiej rewizji metod pracy między państwami, które zresztą niejednokrotnie w Izbach sygnalizowałem, spowodowały otwarcie całego szeregu nowych problemów w różnych częściach świata. Proces ten i jego skutki dotarły w szeregu ostatnich miesięcy aż do granic Rzeczypospolitej. To, co najogólniej o tym zjawisku można powiedzieć, streszczam w określeniu, że stosunki między poszczególnymi państwami nabrały bardziej indywidualnego charakteru, więcej własnego oblicza. Osłabione zostały normy ogólne. Po prostu rozmawia się coraz bardziej bezpośrednio od państwa do państwa.

Jeśli o nas chodzi - zaszły wydarzenia bardzo poważne.
 
Z jednymi państwami kontakt nasz stał się głębszy i łatwiejszy, w innych wypadkach powstały poważne trudności. Biorąc rzeczy chronologicznie, mam tu na myśli w pierwszej linii naszą umowę ze Zjednoczonym Królestwem, z Anglią. Po kilkakrotnych kontaktach w drodze dyplomatycznej które miały na celu określenie zakresu naszych przyszłych stosunków, doszliśmy przy okazji mej wizyty w Londynie do bezpośredniej umowy, opartej o zasady wzajemnej pomocy w razie zagrożenia bezpośredniego lub pośredniego niezależności jednego z naszych państw. Formuła umowy znana jest panom w deklaracji premiera Neville Chamberlaina z dn. 6 kwietnia, deklaracji, której tekst został uzgodniony i winien być uważany za układ zawarty miedzy obydwoma Rządami.
Uważam za swój obowiązek dodać tu, że sposób i forma wyczerpujących rozmów, przeprowadzonych w Londynie, dodają umowie wartości szczególnej. Pragnąłbym, aby polska opinia publiczna wiedziała, że spotkałem ze strony angielskiej mężów stanu nie tylko głębokie zrozumienie ogólnych zagadnień polityki europejskiej, ale taki stosunek do naszego państwa, który pozwolił mi z cała otwartością i zaufaniem przedyskutować wszystkie istotne zagadnienia, bez niedomówień i wątpliwości.

Szybkie ustalenie zasady współpracy angielsko - polskiej możliwe było przede wszystkim dlatego, że wyjaśniliśmy sobie wyraźnie, iż tendencje obu Rządów są zgodne w podstawowych zagadnieniach europejskich; na pewno ani Anglia, ani Polska nie żywią zamiarów agresywnych w stosunku do nikogo, lecz również stanowczo stoją na gruncie respektu dla pewnych podstawowych zasad w życiu międzynarodowym.

Równoległe deklaracje kierowników politycznych strony francuskiej stwierdzają, że jesteśmy zgodni miedzy Paryżem a Warszawą co do tego, że skuteczność działania naszego obronnego układu nie tylko nie może być osłabiona przez zmianę koniunktury międzynarodowej, lecz przeciwnie - że układ ten stanowić powinien jeden z najistotniejszych czynników w strukturze politycznej Europy.
 
Porozumienie polsko - angielskie przyjął pan kanclerz Rzeszy Niemieckiej za pretekst do jednostronnego uznania za nieistniejący układu, który pan Kanclerz Rzeszy zawarł z nami w roku 1934.
 
Zanim przejdę do dzisiejszego stadium tej sprawy, pozwolą mi panowie na krótki rys historyczny.

Fakt, że miałem zaszczyt brać czynny udział w zawarciu i wykonaniu tego układu, nakłada na mnie obowiązek jego analizy. Układ z 1934 r. był wydarzeniem wielkiej miary. Była to próba dania jakiegoś lepszego biegu historii miedzy dwoma wielkimi narodami, próba wyjścia z niezdrowej atmosfery codziennych zgrzytów i szerszych wrogich zamierzeń, w kierunku wzniesienia się ponad narosłe od wieków animozje, w kierunku stworzenia głębokich podstaw wzajemnego poszanowania. Próba sprzeciwiania się złemu jest zawsze najpiękniejszą możliwością działalności politycznej.
Polityka polska w najbardziej krytycznych momentach ostatnich czasów wykazała respekt dla tej zasady.

Pod tym kątem widzenia, proszę Panów, zerwanie tego układu nie jest rzeczą mało znaczącą. Natomiast każdy układ jest tyle wart, ile są warte konsekwencje, które z niego wynikają. I jeśli polityka i postępowanie partnera od zasady układu odbiega, to po jego osłabieniu, czy zniknięciu nie mamy powodu nosić żałoby. Układ polsko - niemiecki z 1934 r. był układem o wzajemnym szacunku i dobrym sąsiedztwie, i jako taki wniósł pozytywną wartość do życia naszego państwa, do życia Niemiec i do życia całej Europy. Z chwilą jednak, kiedy ujawniły się tendencje, ażeby interpretować go bądź to jako ograniczenie swobody naszej polityki, bądź to jako motyw do żądania od nas jednostronnych, a niezgodnych z naszymi żywotnymi interesami koncepcji stracił swój prawdziwy charakter.

Przejdźmy teraz do sytuacji aktualnej. Rzesza Niemiecka sam fakt porozumienia polsko - angielskiego przyjęła za motyw zerwania układu z 1934 r. Ze strony niemieckiej podnoszono takie, czy inne obiekcje natury jurydycznej. Jurystów pozwolę sobie odesłać do tekstu naszej odpowiedzi na memorandum niemieckie, która będzie dziś jeszcze będzie Rządowi Niemieckiemu doręczona. Nie chciałbym również zatrzymywać panów dłużej nad dyplomatycznymi formami tego wydarzenia, ale pewna dziedzina ma tu swój specyficzny wyraz. Rząd Rzeszy, jak to wynika z tekstu memorandum niemieckiego, powziął swoją decyzję na podstawie informacji prasowych, nie badając opinii ani Rządu Angielskiego, ani Rządu Polskiego co do charakteru zawartego porozumienia. Trudne to nie było, gdyż bezpośrednio po powrocie z Londynu okazałem gotowość przyjęcia ambasadora Rzeszy, który do dnia dzisiejszego z tej sposobności nie skorzystał.
 
Dlaczego ta okoliczność jest tak ważna? Dla najprościej rozumującego człowieka jest jasne, że nie charakter, cel i ramy układu polsko - angielskiego decydowały, tylko sam fakt, że układ taki został zawarty. A to znów jest ważne dla oceny intencji polityki Rzeszy, bo jeśli wbrew poprzednim oświadczeniom Rząd Rzeszy interpretował deklarację o nieagresji zawartą z Polską w 1934 r., jako chęć izolacji Polski i uniemożliwienia naszemu państwu normalnej, przyjaznej współpracy z państwami zachodnimi - to interpretacje taką odrzucili byśmy zawsze sami.
Wysoka Izbo!

Ażeby sytuację należycie ocenić, trzeba przede wszystkim postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Bez tego pytania i naszej na nie odpowiedzi nie możemy właściwie ocenić istoty oświadczeń niemieckich w stosunku do spraw Polskę obchodzących. O naszym stosunku do Zachodu mówiłem już poprzednio. Powstaje zagadnienie propozycji niemieckiej co do przyszłości Wolnego Miasta Gdańska, komunikacji Rzeszy z Prusami Wschodnimi przez nasze województwo pomorskie i dodatkowych tematów poruszonych jako sprawy, interesujące wspólnie Polskę i Niemcy.

Zbadajmy tedy te zagadnienia po kolei.

Jeśli chodzi o Gdańsk, to najpierw kilka uwag ogólnych. Wolne Miasto Gdańsk nie zostało wymyślone w Traktacie Wersalskim. Jest zjawiskiem istniejącym od wielu wieków, i jako wynik, właściwie biorąc, jeśli się czynnik emocjonalny odrzuci, pozytywnego skrzyżowania spraw polskich i niemieckich. Niemieccy kupcy w Gdańsku zapewnili rozwój i dobrobyt tego miasta, dzięki handlowi zamorskiemu Polski. Nie tylko rozwój, ale i racja bytu tego miasta wynikały z tego, że leży ono u ujścia jedynej wielkiej naszej rzeki, co w przeszłości decydowało, a na głównym szlaku wodnym i kolejowym, łączącym nas dziś z Bałtykiem. To jest prawda, której żadne nowe formuły zatrzeć nie zdołają. Ludność Gdańska jest obecnie w swej dominującej większości niemiecka, jej egzystencja i dobrobyt zależą natomiast od potencjału ekonomicznego Polski.
 
Jakież z tego wyciągnęliśmy konsekwencje? Staliśmy i stoimy zdecydowanie na platformie interesów naszego morskiego handlu i naszej morskiej polityki w Gdańsku. Szukając rozwiązań rozsądnych i pojednawczych, świadomie nie usiłowaliśmy wywierać żadnego nacisku na swobodny rozwój narodowy, ideowy i kulturalny niemieckiej ludności w Wolnym Mieście.
Nie będę przedłużał mego przemówienia cytowaniem przykładów. Są one dostatecznie znane wszystkim, co się tą sprawą w jakikolwiek sposób zajmowali. Ale z chwilą, kiedy po tylokrotnych wypowiedzeniach się niemieckich mężów stanu, którzy respektowali nasze stanowisko i wyrażali opinię, że to „prowincjonalne miasto nie będzie przedmiotem sporu między Polską a Niemcami” - słyszę żądanie aneksji Gdańska do Rzeszy, z chwilą, kiedy na naszą propozycję, złożoną dn. 26 marca wspólnego gwarantowania istnienia i praw Wolnego Miasta nie otrzymuję odpowiedzi, a natomiast dowiaduje się następnie, że została ona uznana za odrzucenie rokowań - to muszę sobie postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Czy o swobodę ludności niemieckiej Gdańska, która nie jest zagrożona, czy o sprawy prestiżowe, czy też o odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da!

Te same rozważania odnoszą się do komunikacji przez nasze województwo pomorskie. Nalegam na to słowo „województwo pomorskie”. Słowo „korytarz” jest sztucznym wymysłem, gdyż chodzi tu bowiem o odwieczną polską ziemię, mającą znikomy procent osadników niemieckich.

Daliśmy Rzeszy Niemieckiej wszelkie ułatwienia w komunikacji kolejowej, pozwoliliśmy obywatelom tego państwa przejeżdżać bez trudności celnych czy paszportowych z Rzeszy do Prus Wschodnich. Zaproponowaliśmy rozważenie analogicznych ułatwień w komunikacji samochodowej.

I tu znowu zjawia się pytanie, o co właściwie chodzi? Nie mamy żadnego interesu szkodzić obywatelom Rzeszy w komunikacji z ich wschodnią prowincją. Nie mamy natomiast żadnego powodu umniejszania naszej suwerenności na naszym własnym terytorium.
 
W pierwszej i drugiej sprawie, to jest w sprawie przyszłości Gdańska i komunikacji przez Pomorze, chodzi ciągle o koncesje jednostronne, których Rząd Rzeszy wydaje się od nas domagać. Szanujące się państwo nie czyni koncesji jednostronnych. Gdzież jest zatem ta wzajemność? W propozycjach niemieckich wygląda to dość mglisto. Pan kanclerz Rzeszy w swej mowie wspominał o potrójnym kondominium w Słowacji.
Zmuszony jestem stwierdzić, że tę propozycję usłyszałem po raz pierwszy w mowie pana kanclerza z dn. 28 kwietnia. W niektórych poprzednich rozmowach czynione były tylko aluzje, że w razie dojścia do ogólnego układu sprawa Słowacji mogłaby być omówiona. Nie szukaliśmy pogłębienia tego rodzaju rozmów, ponieważ nie mamy zwyczaju handlować cudzymi interesami. Podobnie propozycja przedłużenia paktu o nieagresji na 25 lat nie była nam w ostatnich rozmowach w żadnej konkretnej formie przedstawiona. Tu także były nieoficjalne aluzje, pochodzące zresztą od wybitnych przedstawicieli Rządu Rzeszy. Ale, proszę panów, w takich rozmowach bywały także różne inne aluzje, sięgające dużo dalej i szerzej niż omawiane tematy. Rezerwuję sobie prawo w razie potrzeby do powrócenia do tego tematu.

W mowie swej pan kanclerz Rzeszy jako koncesje ze swej strony proponuje uznanie i przyjęcie definitywne istniejącej miedzy Polską a Niemcami granicy. Muszę skonstatować, że chodziłoby tu o uznanie naszej de jure i de facto bezspornej własności, więc co za tym idzie, ta propozycja również nie może zmienić mojej tezy, że dezyderaty niemieckie w sprawie Gdańska i autostrady pozostają żądaniami jednostronnymi.

W świetle tych wyjaśnień Wysoka Izba oczekuje zapewne ode mnie, i słusznie, odpowiedzi na ostatni passus niemieckiego memorandum, który mówi: „Gdyby Rząd Polski przywiązywał do tego wagę, by doszło do nowego umownego uregulowania stosunków polsko - niemieckich, to Rząd Niemiecki jest do tego gotów”. Wydaje mi się, że merytorycznie określiłem już nasze stanowisko.
 
Dla porządku zrobię resumé.

Motywem dla zawarcia takiego układu byłoby słowo „pokój”, które pan kanclerz Rzeszy z naciskiem w swym przemówieniu wymieniał.
Pokój jest na pewno celem ciężkiej i wytężonej pracy dyplomacji polskiej. Po to, aby to słowo miało realną wartość, potrzebne są dwa warunki : 1) pokojowe zamiary, 2) pokojowe metody postępowania. Jeżeli tymi dwoma warunkami Rząd Rzeszy istotnie się kieruje w stosunku do naszego kraju, wszelkie rozmowy, respektujące oczywiście wymienione przeze mnie uprzednio zasady, są możliwe. Gdyby do takich rozmów doszło - to Rząd Polski swoim zwyczajem traktować będzie zagadnienie rzeczowo, licząc się z doświadczeniami ostatnich czasów, lecz nie odmawiając swej najlepszej woli.

Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor.
 
Diariusz i teki Jana Szembeka, t. 4, Londyn 1972, s. 727-732.
High Chamber!
 
The session of the Parliament provides me with an opportunity of filling in some gaps which have occurred in my work of recent months. The course of international events might perhaps justify more statements by a Foreign Minister than my single exposé in the Senate Commission for Foreign Affairs.
 
On the other hand it was precisely that swift development of events that prompted me to postpone a public declaration until such time as the principal problems of our foreign policy had taken on a more definite form.
 
The consequences of the weakening of collective international institutions and of a complete change in the method of intercourse between nations, which I have reported on several occasions in the Houses, caused many new problems to arise in different parts of the world. That process and its results have in recent months reached the borders of Poland.
 
A very general definition of these phenomena may be given by saying that relations between individual Powers have taken on a more individual character, with their own specific features. The general rules have been weakened. One nation simply speaks more and more directly to another.
 
As far as we are concerned, very serious events have taken place. Our contact with some Powers has become easier and more profound, while in some cases serious difficulties have arisen. Looking at things chronologically, I refer, in the first place, to our agreement with the United Kingdom, with Great Britain. After repeated diplomatic contacts, designed to define the scope and object of our future relations, we reached on the occasion of my visit to London a direct agreement based on the principle of mutual assistance in the event of a direct or indirect threat to the independence of one of our countries. The formula of the agreement is known to you from the declaration of Mr Neville Chamberlain of the 6th April, the text of which was drafted by mutual agreement and should be regarded as a pact concluded between the two Governments.
I consider it my duty to add that the form and character of the comprehensive conversations held in London give a particular value to the agreement. I should like Polish public opinion to be aware that I found on the part of British statesmen not only a profound knowledge of the general political problems of Europe, but also such an attitude towards our country as permitted me to discuss all vital problems with frankness and confidence without any reservations or doubts.
 
It was possible to establish rapidly the principles of Polish-British collaboration, first of all because we made it clear to each other that the intentions of both Governments coincide as regards fundamental European problems; certainly, neither Great Britain nor Poland have any aggressive intentions whatever, but they stand equally firmly in defence of certain basic principles of conduct in international life.

The parallel declarations of French political leaders confirm that it is agreed between Paris and Warsaw that the efficacy of our defence pact not only cannot be adversely affected by changes in the international situation, but, on the contrary, that this agreement should constitute one of the most essential elements in the political structure of Europe. The Polish-British Agreement has been employed by the Chancellor of the German Reich as the pretext for unilaterally declaring non-existent the agreement which the Chancellor of the Reich concluded with us in 1934.

Before passing to the present stage of this matter, allow me to sketch a brief historical outline.

The fact that I had the honour actively to participate in the conclusion and execution of that pact imposes on me the duty of analysing it. The pact of 1934 was a great event in 1934. It was an attempt to improve the course of history as between two great nations, an attempt to escape from the unwholesome atmosphere of daily discord and wider hostile intentions, to rise above the animosity which had accumulated for centuries, and to create deep foundations of mutual respect. An endeavour to oppose evil is always the best form of political activity.
The policy of Poland proved our respect for that principle in the most critical moments of recent times.
 
From this point of view, Gentlemen, the breaking off of that pact is not an insignificant matter. However, every treaty is worth as much as the consequences which follow it. And if the policy and conduct of the other party diverges from the principles of the pact, we have no reason for mourning its slackening or dissolution. The Polish-German Pact of 1934 was a treaty of mutual respect and good neighbourly relations, and as such it contributed a positive value to the life of our country, of Germany, and of the whole of Europe. But since there has appeared a tendency to interpret it as limiting the freedom of our policy, or as a ground for demanding from us unilateral concessions contrary to our vital interests, it has lost its real character.
 
Let us now pass to the present situation. The German Reich has taken the mere fact of the Polish-British understanding as a motive for the breaking off of the pact of 1934. Various legal objections were raised on the German side. I will take the liberty of referring jurists to the text of our reply to the German memorandum, which will be handed to-day to the German Government. I will not detain you any longer on the diplomatic form of this event, but one of its aspects has a special significance. The Reich Government, as appears from the text of the German memorandum, made its decision on the strength of press reports, without consulting the views of either the British or the Polish Government as to the character of the agreement concluded. It would not have been difficult to do so, for immediately on my return from London I expressed my readiness to receive the German Ambassador, who has hitherto not availed himself of the opportunity.
Why is this circumstance important? Even for the simplest understanding it is clear that neither the character nor the purpose and scope of the agreement influenced this decision, but merely the fact that such an agreement had been concluded. And this in turn is important for an appreciation of the objects of German policy, since if, contrary to previous declarations, the Government of the Reich interpreted the Polish-German declaration of non-aggression of 1934 as intended to isolate Poland and to prevent the normal friendly collaboration of our country with Western Powers, we ourselves should always have rejected such an interpretation.
 
To make a proper estimate of the situation, we should first of all ask the question, what is the real object of all this? Without that question and our reply, we cannot properly appreciate the character of German statements with regard to matters of concern to Poland. I have already referred to our attitude towards the West. There remains the question of the German proposals as to the future of the Free City of Danzig, the communication of the Reich with East Prussia through our province of Pomorze, and the further subjects raised as of common interest to Poland and Germany.
 
Let us, therefore, investigate these problems in turn.

As to Danzig, first some general remarks. The Free City of Danzig was not invented by the Treaty of Versailles. It has existed for many centuries as the result – to speak accurately, and rejecting the emotional factor – of the positive interplay of Polish and German interests. The German merchants of Danzig ensured the development and prosperity of that city, thanks to the overseas trade of Poland. Not only the development, but the very raison d’être of the city has been due to the formerly decisive fact of its situation at the mouth of our only great river, and to-day to its position on the main waterway and railway line connecting us with the Baltic. This is a truth which no new formulae can obliterate. The population of Danzig is to-day predominantly German, but its livelihood and prosperity depend on the economic potential of Poland.
What conclusions have we drawn from this fact? We have stood and stand firmly on the ground of the rights and interests of our sea-borne trade and our maritime policy in Danzig. While seeking reasonable and conciliatory solutions, we have purposely not endeavoured to exert any pressure on the free national, ideological and cultural development of the German majority in the Free City.

I shall not prolong this speech by quoting examples. They are sufficiently well-known to all who have been in any way concerned with the question. But when, after repeated statements by German statesmen, who had respected our standpoint and expressed the view that “this provincial town will not be the object of a conflict between Poland and Germany”, I hear a demand for the annexation of Danzig to the Reich, when I receive no reply to our proposal of the 26th March for a joint guarantee of the existence and rights of the Free City, and subsequently I learn that this has been regarded as a rejection of negotiations – I have to ask myself, what is the real object of all this?
 
Is it the freedom of the German population of Danzig, which is not threatened, or a matter of prestige – or is it a matter of barring Poland from the Baltic, from which Poland will not allow herself to be barred?

The same considerations apply to communication across our province of Pomorze. I insist on the term “province of Pomorze”. The word “corridor” is an artificial invention, for this is an ancient Polish territory with an insignificant percentage of German colonists.

We have given the German Reich all railway facilities, we have allowed its citizens to travel without customs or passport formalities from the Reich to East Prussia. We have suggested the extension of similar facilities to road traffic.
And here again the question arises – what is the real object of it all?

We have no interest in obstructing German citizens in their communication with their eastern province. But we have, on the other hand, no reason whatever to restrict our sovereignty on our own territory.

On the first and second points, i.e., the question of the future of Danzig and of communication across Pomorze, it is still a matter of unilateral concessions which the Government of the Reich appear to be demanding from us. A self-respecting nation does not make unilateral concessions. Where, then, is the reciprocity? It appears somewhat vague in the German proposals. The Chancellor of the Reich mentioned in his speech a triple condominium in Slovakia. I am obliged to state that I heard this proposal for the first time in the Chancellor’s speech of the 28th April. In certain previous conversations allusions were merely made to the effect that in the event of a general agreement the question of Slovakia could be discussed. We did not attempt to go further with such conversations, since it is not our custom to bargain with the interests of others. Similarly, the proposal for a prolongation of the pact of non-aggression for twenty-five years was also not advanced in any concrete form in any of the recent conversations.
 
Here also unofficial hints were made, emanating, it is true, from prominent representatives of the Reich Government. But in such conversations various other hints were made which extended much further than the subjects under discussion. I reserve the right to return to this matter if necessary.

In his speech the Chancellor of the Reich proposes, as a concession on his part, the recognition and definite acceptance of the present frontier between Poland and Germany. I must point out that this would have been a question of recognising what is de jure and de facto our indisputable property. Consequently, this proposal likewise cannot affect my contention that the German desiderata regarding Danzig and a motor road constitute unilateral demands.
In the light of these explanations, the House will rightly expect from me an answer to the last passage of the German memorandum, which says: “Should the Polish Government attach importance to a new settlement of Polish-German relations by means of a treaty, the German Government are prepared to do this.” It appears to me that I have already made clear our attitude, but for the sake of order I will make a resume.

The motive for concluding such an agreement would be the word “peace”, which the Chancellor emphasised in his speech.

Peace is certainly the object of the difficult and intensive work of Polish diplomacy. Two conditions are necessary for this word to be of real value: (1) peaceful intentions, (2) peaceful methods of procedure. If the Government of the Reich is really guided by those two pre-conditions in relation to this country, then all conversations, provided, of course, that they respect the principles I have already enumerated, are possible.
If such conversations took place, the Polish Government will, according to their custom, approach the problem objectively, having regard to the experience of recent times, but without withholding their utmost goodwill.

Peace is a valuable and desirable thing. Our generation, which has shed its blood in several wars, surely deserves a period of peace. But peace, like almost everything in this world, has its price, high but definable. We in Poland do not recognize the conception of “peace at any price”. There is only one thing in the life of men, nations and States which is without price, and that is honour.
 
Translated © by Jerzy Giebułtowski
Download the original text