Wybierz okres
11 sierpnia 1942

Protest!

Kontekst historyczny

„Protest!” to ulotka napisana przez Zofię Kossak-Szczucką, powieściopisarkę i działaczkę społeczną, współtwórczynię podziemnego Frontu Odrodzenia Polski, która została nielegalnie rozpowszechniona 11 sierpnia 1942 roku, nawołując do solidarności z poddanymi brutalnemu terrorowi Żydami.

22 lipca 1942 roku  rozpoczęła się likwidacja getta warszawskiego, największego getta żydowskiego założonego przez Niemców w okupowanej Polsce. Był to element akcji „Reinhard” czyli szeroko zakrojonego planu wymordowania Żydów na terenie Generalnego Gubernatorstwa oraz okręgu białostockiego.

Protest miał uwrażliwić Polaków – katolików na los Żydów i zachęcić ich do okazywania sprzeciwu wobec zbrodniczych działań realizowanych przez III Rzeszę. W warunkach terroru okupacyjnego było to niezwykle trudne, lecz skomplikowanie to wynikało również z przedwojennych relacji polsko-żydowskich. Żydzi, stanowiąc ok. 10 proc. polskiego społeczeństwa byli w II Rzeczypospolitej jedną z największych mniejszości etnicznych i religijnych. Wiele organizacji o charakterze narodowym i chadeckim używało antysemickich haseł, m.in. domagając się przymusowej emigracji Żydów do Palestyny. Polskie ugrupowania wywodzące się z Narodowej Demokracji postulowały ograniczanie praw Żydów, nigdy jednak nie domagały się ich fizycznej eksterminacji. Front Odrodzenia Polski, będący kontynuacją przedwojennej Akcji Katolickiej, współzałożony przez Zofię Kossak-Szczucką nie zwalczał uprzedzeń wobec Żydów, był jednak przerażony niemiecką ludobójczą wersją antysemityzmu. Front Odrodzenia Polski jak również wiele innych środowisk prawicowych, niewolnych od antyżydowskich uprzedzeń, w obliczu bezprecedensowego wydarzenia jakim była Zagłada współorganizowało akcje pomocy Żydom. Sama Zofia Kossak-Szczucka, 27 września 1942 roku znalazła się wśród założycieli konspiracyjnego Tymczasowego Komitetu Pomocy Żydom „Żegota” – wspólnego przedsięwzięcia organizacji prawicowych i lewicowych pod auspicjami Polskiego Państwa Podziemnego. W 1982 roku Zofia Kossak-Szczucka została pośmiertnie uhonorowana tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.

Treść dokumentu

W ghetcie warszawskim, za murem odcinającym od świata, kilkaset tysięcy skazańców czeka na śmierć. Nie istnieje dla nich nadzieja ratunku, nie nadchodzi znikąd pomoc. Ulicami przebiegają oprawcy, strzelając do każdego, kto się ośmieli wyjść z domu. Strzelają podobnie do każdego, kto stanie w oknie. Na jezdni walają się niepogrzebane trupy.

Dzienna przepisowa ilość ofiar wynosi 8-10 tysięcy. Policjanci żydowscy obowiązani są dostarczyć ich do rąk katów niemieckich. Jeśli tego nie uczynią, zginą sami. Dzieci nie mogące iść o własnych siłach są ładowane na wozy. Ładowanie odbywa się w sposób tak brutalny, że mało które żywe dojeżdża do rampy. Matki patrzące na to dostają obłędu. Ilość obłąkanych z rozpaczy i grozy równa się ilości zastrzelonych.

Na rampie czekają wagony kolejowe. Kaci upychają w nich skazańców po 150 osób w jednym. Na podłodze leży gruba warstwa wapna i chloru polana wodą. Drzwi wagonu zostają zaplombowane. Czasem pociąg rusza zaraz po załadowaniu, czasem stoi na bocznym torze dobę, dwie... To nie ma już dla nikogo żadnego znaczenia. Z ludzi stłoczonych tak ciasno, że umarli nie mogą upaść i stoją nadal ramię w ramię z żyjącymi, z ludzi konających z wolna w oparach wapna i chloru, pozbawionych powietrza, kropli wody, pożywienia – i tak nikt nie pozostanie przy życiu. Gdziekolwiek, kiedykolwiek dojadą śmiertelne pociągi – zawierać będą tylko trupy...

Wobec tej męki wyzwoleniem stałby się rychły zgon. Oprawcy to przewidzieli. Wszystkie apteki na terenie ghetta zostały zamknięte, by nie dostarczały trucizny. Broni nie ma. Jedyne co pozostaje, to rzucenie się z okna na bruk. To też bardzo wielu skazańców wymyka się katom w ten sposób.

To samo co w ghetcie warszawskim, odbywa się od pół roku w stu mniejszych i większych miasteczkach i miastach polskich. Ogólna liczba zabitych żydów przenosi już milion, a cyfra ta powiększa się z każdym dniem. Giną wszyscy. Bogacze i ubodzy, starce i kobiety, mężczyźni i młodzież, niemowlęta, katolicy umierający z Imieniem Jezusa i Maryi, równie jak starozakonni. Wszyscy zawinili tym że się urodzili w narodzie żydowskim, skazanym na zagładę przez Hitlera.
Świat patrzy na tę zbrodnię, straszliwszą niż wszystko, co widziały dzieje – i milczy. Rzeź milionów bezbronnych ludzi dokonywa się wśród powszechnego, złowrogiego milczenia. Milczą kaci, nie chełpią się tym co czynią. Nie zabierają głosu Anglia ani Ameryka, milczy nawet wpływowe międzynarodowe żydostwo, tak dawniej wyczulone na każdą krzywdę swoich. Milczą i Polacy. Polscy polityczni przyjaciele żydów ograniczają się do notatek dziennikarskich, polscy przeciwnicy żydów objawiają brak zainteresowania dla sprawy im obcej. Ginący żydzi otoczeni są przez samych umywających ręce Piłatów.

Tego milczenia dłużej tolerować nie można. Jakiekolwiek są jego pobudki - jest ono nikczemne. Wobec zbrodni nie wolno pozostawać biernym. Kto milczy w obliczu mordu - staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia - ten przyzwala.

Zabieramy przeto głos my, katolicy - Polacy. Uczucia nasze względem żydów nie uległy zmianie. Nie przestajemy uważać ich za politycznych, gospodarczych i ideowych wrogów Polski. Co więcej, zdajemy sobie sprawę z tego, iż nienawidzą nas oni więcej niż Niemców, że czynią nas odpowiedzialnymi za swoje nieszczęście. Dlaczego, na jakiej podstawie - to pozostanie tajemnicą duszy żydowskiej, niemniej jest faktem nieustannie potwierdzanym. Świadomość tych uczuć jednak nie zwalnia nas z obowiązku potępienia zbrodni.

Nie chcemy być Piłatami. Nie mamy możności czynnie przeciwdziałać morderstwom niemieckim, nie możemy nic poradzić, nikogo uratować, - lecz protestujemy z głębi serc przejętych litością, oburzeniem i grozą.

Protestu tego domaga się od nas Bóg, Bóg który nie pozwolił zabijać. Domaga się sumienie chrześcijańskie. Każda istota, zwąca się człowiekiem, ma prawo do miłości bliźniego. Krew bezbronnych woła o pomstę do nieba. Kto z nami tego protestu nie popiera – nie jest katolikiem.

Protestujemy równocześnie jako Polacy. Nie wierzymy, by Polska odnieść mogła korzyść z okrucieństw niemieckich. Przeciwnie. W upartym milczeniu międzynarodowego żydostwa, w zabiegach propagandy niemieckiej usiłującej już teraz zrzucić odium za rzeź żydów na Litwinów i... Polaków, wyczuwamy wrogiej dla nas akcji. Wiemy również, jak trujący bywa posiew zbrodni. Przymusowe uczestnictwo narodu polskiego w krwawym widowisku spełniającym się na ziemiach polskich, może snadno wyhodować zobojętnienie na krzywdę, sadyzm i ponad wszystko groźne przekonanie, że wolno mordować bliźnich bezkarnie.

Kto tego nie rozumie, kto dumną, wolną przyszłość Polski śmiałby łączyć z nikczemną radością z nieszczęścia bliźniego – nie jest przeto ani katolikiem, ani Polakiem!

Front Odrodzenia Polski
In the Warsaw Ghetto, behind walls cutting them off from the rest of the world, several thousand condemned people await death. For them, there is no hope of rescue, no one to help them. Executioners roam the streets, shooting anyone who dares leave their home. They also shoot at anyone who stands at their window. The streets are strewn with unburied bodies.

The daily quota of victims is 8,000–10,000. Jewish policemen have the responsibility of delivering them into the hands of German executioners. If they fail to do so, they will also perish. Children, who are not strong enough to go by themselves, are loaded onto carts which is so brutal they very few arrive at the ramp alive. Mothers watch in hysteria. The number driven mad with despair and terror equals the number shot dead.

Railway wagons wait at the ramp. The executioners stuff the condemned 150 to each wagon, on the floor of which is a thick layer of lime and chlorine covered in water. The doors to the wagons are sealed. Sometimes, the train leaves immediately after loading. Sometimes, it is moved into a siding where it stands for a whole day, two days… By now, this is of no significance to anyone. In the tightly packed wagon, those who die remain standing shoulder to shoulder with the living, who are slowly dying from the mists of lime and chlorine, a lack of air, a drop of water and food – no one remains alive anyway. Wherever and whenever these death trains arrive at their destination, very few remain alive.

An early demise would be a relief from such agony. The executioners have anticipated this. All the pharmacies within the ghetto confines have been closed to prevent them from providing poisons. There are no weapons. All that remains is to leap out of a window onto the pavement, an action taken by many in order to give their executioners the slip.

What is happening in the ghetto is a repetition of what had been happening over the last half a year in hundreds of bigger and smaller Polish towns. The total number of those killed has already passed one million and it is growing every day. All are perishing – the rich and the poor, the old, women, men, youth and infants. In the name of Jesus and Mary, Catholics are dying just like Orthodox Jews. The crime of being born a Jew is punished by Hitler with the death penalty.
The entire world watches these crimes, the worst in history, and remains silent. The slaughter of millions of defenseless people is met with a universal, portentous silence. The executioners remain silent, not wishing to boast of their deeds. England and America remain silent. Even influential, international Jewry, which is sensitive to anything detrimental to its members, remains silent. Poles also remain silent. Polish politicians, friendly to Jews, restrict themselves to diary notes. Poles antagonistic to Jews declare themselves disinterested in a matter which does not concern them. Dying Jews are surrounded by Pilates washing their hands.

That silence can no longer be tolerated. It is despicable, whatever the reason. One cannot remain passive towards crime. Whoever remains silent in the face of murder becomes an accomplice to that murder. Whoever does not condemn, consents.

Therefore, we, Polish Catholics, speak out. Our feelings towards Jews have not changed. We will continue to consider them as political, economic and idealistic enemies of Poland. Furthermore, we realize that they hate us more than the Germans, that they consider us responsible for their misfortune. Why and on what basis is a mystery of a Jewish soul, however, it is a confirmed fact. Nonetheless, being aware of these feelings, we are not exempted from an obligation to condemn a crime.

We do not wish to be Pilates. We do not have the ability to counteract these German murders actively. We can give no advice. We cannot rescue anyone. However, with our hearts filled with mercy, indignation and terror, we protest.

God demands us to protest – God, who forbids to kill. Our Christian conscience demands that too. Every human being is entitled to love their neighbor. The blood of the defenseless cries for vengeance. Whoever is not with us in this protest is not a Catholic.

At the same time, we protest as Poles. We do not believe that Poland can benefit from these German atrocities – on the contrary. In the stubborn silence of international Jewry, in the efforts of German propaganda to shift blame for the slaughter of Jews onto Lithuanians and… Poles, we sense the planning of an operation hostile to us. We also know how poisonous it is to cause crime. The forced participation of the Polish nation in this bloody event, carried out on Polish soil, can lead to apathy towards harm, sadism and, above all else, a dangerous conviction that it is permissible to murder neighbors with impunity.

Whoever does not understand this and links a proud, free future of Poland with a despicable joy at the misfortune of his neighbor – is therefore neither a Catholic nor a Pole!

Front for the Rebirth of Poland
Pobierz oryginalny tekst