Wybierz okres
sierpień 1908

List Józefa Piłsudskiego do Feliksa Perla

Kontekst historyczny

Dwoma najsilniejszymi polskimi ugrupowaniami niepodległościowymi, które powstały pod koniec XIX w. i następnie kontynuowały swoją działalność polityczną w XX w. były lewicowa Polska Partia Socjalistyczna oraz nacjonalistyczna Narodowa Demokracja. Do czołowych postaci tej pierwszej należał Józef Piłsudski, ps. „Ziuk”, pochodzący z Wileńszczyzny szlachcic, stojący na czele Organizacji Bojowej PPS.

Sama PPS była środowiskiem niejednorodnym. Znalazło to wyraz podczas starć wewnątrz ugrupowań, co do prowadzonej przez nią polityki w okresie Rewolucji 1905 r., która wybuchła w Cesarstwie Rosyjskim przeciw władzy caratu na skutek niepowodzeń wojsk rosyjskich w trwającej wojnie z Japonią. Tzw. „młodzi” wewnątrz PPS głosili hasła marksistowskie, odwołujące się do walki klasowej i rewolucji oraz dążyli do włączenia się w ogólnorosyjski ruch socjalistyczny. W przeciwieństwie do nich tzw. „starzy”, do których zaliczał się Piłsudski, sprzeciwiali się takim planom i czuli się raczej kontynuatorami polskiej tradycji insurekcyjnej, stojąc na pozycjach walki o niepodległość Polski poprzez wywołanie ogólnonarodowego powstania zbrojnego. Wyrazem owych tarć był podział wewnątrz PPS, który nastąpił podczas IX Zjazdu partii w Wiedniu w 1906 r., na PPS Lewicę, skupiającą „młodych” oraz PPS Frakcję Rewolucyjną, zrzeszającą Piłsudskiego i jego współpracowników, wśród których był Feliks Perl. Co istotne w tym czasie nie doszło do formalnego podziału partii i obie grupy działały w ramach PPS.

W latach 1906-1907 Piłsudski doszedł do wniosku, że nie jest możliwa dalsza skuteczna walka na terenie Królestwa Polskiego z carską Rosją, a idei powstania nie można wcielić w życie. W takiej sytuacji „Ziuk” skupił się na zdobywaniu środków finansowych do dalszych działań oraz tworzeniu podstaw organizacyjnych akcji militarnej, których wyrazem było utworzenie Związku Walki Czynnej w 1908 r. List Piłsudskiego do Perla z tego roku stanowi wyraz zwrotu, którego dokonał Piłsudski w momencie przełomowym dla polskiej lewicy niepodległościowej.

Jednym z pierwszych wyrazów nowej polityki, którą Piłsudski przedstawił w liście była akcja pod Bezdanami, która miała miejsce 2 września 1908 r. i podczas, której obrabowany został rosyjski pociąg pocztowy a bojowcy socjalistyczni zdobyli ponad 200 tys. rubli . Zdobyte fundusze zostały później przetransportowane do Galicji i pozwoliły na uregulowanie zaległości finansowych PPS oraz wspomożenie rodzin uwięzionych towarzyszy.

Treść dokumentu

Do Felka lub tego, co mój nekrolog pisać będzie.

Mój Drogi! Niegdyś obiecywałeś, że napiszesz nekrolog, gdy diabli mnie wezmą. Teraz, gdy idę na wyprawę, z której może nie wrócę posyłam Ci kartkę jako nekrologiście z małą prośbą. Nie idzie mi naturalnie o to, abym Ci miał dyktować ocenę mojej pracy i życia – nie! - masz pod tym względem zupełna swobodę. Proszę tylko, byś nie robił ze mnie “dobrego oficera” lub “mazgaja” i “sentymentalistę”, to jest człowieka poświęcenia, rozpinającego się na krzyżu ludzkości, czy czego tam. Byłem do pewnego stopnia taki, lecz było to za czasów młodości górnej i chmurnej. Teraz nie, to minęło i minęło bezpowrotnie - te mazgajstwa i krzyżowanie się dokuczyło mi, gdym na to u naszych inteligentów patrzył - takie to słabe i beznadziejne. Walczę i umrę jedynie dlatego, że w wychodku, jakim jest nasze życie, żyć nie mogę, to ubliża – słyszysz! – ubliża mi, jako człowiekowi z godnością nie niewolniczą. Niech inni się bawią w hodowanie kwiatów czy socjalizmu, czy polskości, czy czego innego w wychodkowej (nawet nie klozetowej) atmosferze – ja nie mogę! To nie sentymentalizm, nie mazgajstwo, nie maszynka ewolucji społecznej, czy tam co, to zwyczajne człowieczeństwo. Chcę zwyciężyć, a bez walki, i to walki na ostre, jestem nie zapaśnikiem nawet, ale wprost bydlęciem, okładanym kijem czy nahajką. Rozumiesz chyba mnie. Nie rozpacz, nie poświęcenie mną kierują, a chęć zwyciężenia i przygotowania zwycięstwa.

Ostatnią moją ideą, której nie rozwinąłem jeszcze nigdzie, jest konieczność w naszych warunkach wytworzenia w każdej partii, a tym bardziej naszej, funkcji siły fizycznej, funkcji, że też użyję tak nieznośnego dla uszu „humanitarystów” określenia (histeryczne panny, nie znoszące drapania po szkle, ale znoszące pranie ich po pysku) funkcji p r z e m o c y b r u t a l n e j. Tę ideę chciałem przeprowadzić w swojej działalności ostatnich lat i przyrzekłem sobie, że albo swoje zrobię, albo zginę. Zrobiłem już dosyć w dużo w tym kierunku, ale za mało, by móc wypocząć na laurach i zająć się serio przygotowaniem bezpośrednim do walki, i teraz stawiam siebie na kartę.

Wiesz, że jedynym wahaniem moim jest, że oto ja zginę przy ekspropriacji i ten fakt chcę wyjaśnić. Pierwsze – to sentymentalizm. Tylem ludzi na to posyłał, tylem przez to posłał na szubienicę, że w razie, jeśli zginę, to będzie naturalną dla nich, dla tych cichych bohaterów, satysfakcją moralną, że ich wódz nie gardził ich robotą, nie posyłał ich jedynie jako narzędzia na brudną robotę, zostawiając sobie czystą. To raz. Drugie – to surowa konieczność. Moneta! Niech ją diabli wezmą, jak nią gardzę, ale wolę ją brać tak jak zdobycz w walce, niż żebrać o nią u zdziecinniałego z tchórzostwa społeczeństwa polskiego, bo przecież jej nie mam, a mieć muszę dla celów zakreślonych. Chcę właśnie sobą, którego nazywano i szlachetnym socjalistą, i człowiekiem, o którym nawet wrogowie paskudztwa głośno nie powiedzą, człowiekiem zresztą, który ma trochę zasługi w kulturze ogólnonarodowej, podkreślić tę gorzką bardzo prawdę, że w społeczeństwie, które walczyć o siebie nie umie, które cofa się przed każdym batem spadającym na twarz, ludzie ginąć muszą nawet w tym, co nie jest szczytnym, pięknym i wielkim. No, to tyle. A teraz buzi, chłopcze, Tobie i wszystkim Wam, starzy druhowie, z którymi się przemarzyło tyle, przeżyło swoje jeszcze więcej i kochało się dobrze.

Twój i ich

Ziuk


(J. Piłsudski Wybór pism, wstęp W. Suleja, K. Polechoński, wybór i oprac. W. Suleja, Kraków 1999)

To Felek or the one who shall write my obituary.

Dear Felek!

You promised once that you would write my obituary when I breathe my last. Now that I am setting off on an expedition I may never return from, I’m sending you a card as my future necrologist with a humble request. I don’t mean to force any opinion about my work or life on you, of course not! You have a completely free hand in this matter. What I would like to request is to not portrait me as a “good officer”, “whiner” or “sentimentalist”, meaning a man of sacrifice spread on the cross of mankind or things like that. I was like that to some extent, but this was only in the times of my grandiloquent youth, and it’s no longer the case. Those days are gone, and they’re gone forever. I’ve grown sick and tired of all that sobbing and crucifying myself when I noticed the very same thing in our intellectuals; it’s so weak and hopeless. I keep fighting and I will die only because I cannot live in the kind of privy our life is, it insults me – you hear that? – it insults me as a man of non-servile dignity. Let others waste their time on growing the flower of socialism, Polishness or whatever else in this privy (not even toilet) atmosphere – I can’t! It is not sentimentalism, not whining, not a machinery of social evolution or anything. It’s simple humanity. I want to win, and without a fight – and a fierce one – I’m not even a wrestler but just an animal whipped or bashed with a stick. I think you get what I mean. It’s not despair nor sacrifice that drives me but my will to win and prepare the victory.

My last idea, which I’ve never elaborated on yet, is that in our circumstances, we need to create a function of physical strength in each party, especially in ours, a function of – let me use an expression so unbearable for the ears of “humanitarians” (hysterical ladies that can’t stand scratching at glass but are fine with being socked in the face) – brutal violence. I wanted to develop this idea in the past years and promised myself that I would either do that or die. I’ve already done a lot to achieve this but too little to rest on my laurels and start serious and direct preparations for the battle, so now I put myself on the line.

You know that my only hesitation is that I would die during expropriation, and I would like to explain that fact. First of all, it’s sentimentalism. I have sent so many people to that and – because of that – sent so many of them to the gallows that, if I die, it would be natural moral satisfaction for all those silent heroes that their leader did not despise their work and did not set only them to dirty work, keeping clean one to himself. That’s one thing. The other is strict necessity. Coin! To hell with it! I despise it so much but still prefer to take it like the spoils of war than beg for it from Polish people, who have already gone senile from cowardice because – after all – I don’t have it but need it for my purposes. So I would like to emphasize this very bitter truth with my own self, called both a noble socialist and a man about whom even the worst enemies wouldn’t say abominations out loud, a man who actually has done something for international culture, that in a society that does not know how to fight for themselves and that tries to escape from every whip, people have to die even in circumstances that are not noble, great or beautiful.

That’s it then. Lots of kisses to you, my boy, and all of my friends with whom I dreamt so much, experienced even more and enjoyed lots of love.

All yours,
Ziuk

(J. Piłsudski, Wybór pism [Selected writings], introduction by W. Suleja, K. Polechoński, ed. W. Suleja, [Kraków, 1999])

Pobierz oryginalny tekst